Cybersport to sportowy paradoks. Jest popularny na całym świecie i opiera się na zasadach charakterystycznych dla każdego boiska sportowego: trenuj, przestrzegaj zasad, a wygra najsilniejszy. Ale jednocześnie cybersportsman nie potrzebuje do wygrania wybitnych zdolności fizycznych – myślenia strategicznego, szybkości reakcji i komputera podłączonego do Internetu – to jego narzędzia.

E-sport to rywalizacja zespołowa i indywidualna w grach wideo i dla wielu wciąż bezużyteczna rozrywka. Tymczasem dziś takie konkursy gromadzą tysiące widzów, ich fundusz nagród sięga milionów dolarów, a wielkość tego rynku stale zbliża się do miliarda.

Trzy najbardziej dochodowe gry to Dota 2, Counter Strike i Fortnite, ale sporty komputerowe zawdzięczają swoje narodziny kultowym „strzelankom” lat 90 – Doom 2 i Quake. Pierwsze turnieje na nich odbyły się w 1997 roku w Stanach Zjednoczonych i stopniowo zdobywały Europę, Azję i Rosję. Teraz zawody są organizowane wszędzie i w różnych dyscyplinach, w tym w strategiach, symulatorach prawdziwych sportów, strzelankach, grach RPG i nie tylko.

Wirtualni sportowcy zarabiają na grach prawdziwe pieniądze i regularnie trenują, by doskonalić swoje umiejętności, dlatego coraz częściej pojawia się wśród nich pytanie – czy e-sport to zawód? Niestety WHO uważa uzależnienie od gier wideo za chorobę i do niedawna rządy wielu krajów zgadzały się z tym. Na przykład Chińczycy od dawna walczą z tym zjawiskiem i zorganizowali specjalne instytucje, w których miliony Chińczyków leczono z powodu uzależnienia od hazardu. Program okazał się jednak nieskuteczny, a kierownictwo kraju podeszło do problemu od drugiej strony – na początku tego roku cybersport w Chinach został uznany za oficjalny zawód.

Wiele z nich jest inspirowanych grą Lu Yao – czołowego gracza w kraju w Dota 2, który w zeszłym roku zarobił 2 miliony dolarów. W zeszłym roku łączne wygrane chińskich graczy wyniosły 15,6 miliona dolarów, a tylko amerykańscy gracze zarobili więcej – 27,8 miliona dolarów. Gracze z wielu krajów, na przykład Niemiec Kuro Tahasomi (Dota2), Brazylijczyk Gabriel Toledo (CS), Koreańczyk Lee San Hyuk (League of Legend) i inni pokonali własne miliony w różnych dyscyplinach.

Rosyjscy cybersportowcy nie pozostają daleko w tyle za zagranicznymi i aktywnie się rozwijają – Federacja Sportów Komputerowych działa od 19 lat i przeprowadziła około tysiąca turniejów o różnym poziomie zaawansowania. Wielu uczestników takich konkursów zdobyło pierwsze opłaty, będąc jeszcze uczniami, a najbardziej utytułowani rosyjscy gracze mają od 18 do 28 lat. Nawiasem mówiąc, Rosja stała się pierwszym krajem, który uznał cybersport, a stało się to w 2001 roku. Dziś popularni gracze, tacy jak Aleksei Solo Berezin, Yegor Flamie Vasilyev i inni, zgodnie z warunkami umów, miesięcznie zarabiają sześciocyfrowe liczby. w rublach, nie licząc wygranych.

Jednak pomimo tego, że e-sport stał się zawodem w Chinach i zyskuje na popularności na świecie, nie znajdzie się w programie Igrzysk Olimpijskich. „Te zawody mają swoją wartość, ale nie mają nic wspólnego ze sportem” – powiedział niemiecki minister sportu. Niektórzy uczestnicy dyskusji stwierdzili, że natura e-sportu nie różni się np. Od dziewiarstwa. Niemniej jednak już w ubiegłym roku został włączony do Igrzysk Azjatyckich, aw zawodach 2022 r. Uczestnicy będą walczyć o medale.

Co do tego czasu zmieni się na świecie i czy gdzie indziej sport komputerowy zostanie uznany za zawodową aktywność? Jest to prawdopodobne, ponieważ Międzynarodowa Federacja E-Sportu (IESF) promuje go i aktywnie walczy o podnoszenie standardów swoich zawodów. Ale nie zgadujmy, poczekajmy i zobaczmy!

Leave a Reply